Przemyśl – miasto dzielnego wojaka Szwejka, polska stolica fajek i dawna siedziba króla Kazimierza. Miejsce, w którym dworzec konkuruje z zamkiem na najlepszą atrakcję turystyczną, a labirynty w podziemnych piwnicach prześcigają się z widokami na Kopcu Tatarskim.

Spędziliśmy tu tylko jeden dzień w czasie naszej wycieczki kamperem po wschodniej Polsce. Okazało się, że zabytków i ciekawych miejsc spokojnie wystarczyłoby na 2-3 dni zwiedzania. Przyłącz się do naszego spaceru po przemyskim szlaku – z nami dowiesz się, co kryją tutejsze podziemia, co robi niedźwiedź w herbie miasta i dlaczego dworzec PKP traktuje się tu jak turystyczną atrakcję. W drogę!
Co robiliśmy w Przemyślu?
Jechaliśmy kamperem wzdłuż wschodniej granicy Polski i trasa w pewnym momencie zaprowadziła nas do Przemyśla. Zatrzymaliśmy się na noc na parkingu przy kościele św. Brata Alberta. Wokół było cicho i spokojnie – był środek tygodnia i mieliśmy duży komfort, bo wiedzieliśmy, że parking zapełni się dopiero w niedzielę rano, gdy na mszę przyjadą parafianie.