Gdy znajomi dowiedzieli się, że będziemy pisać blog o podróżowaniu po Polsce, spoglądali na nas z domieszką zdziwienia i politowania.Blog tylko o zwiedzaniu Polski? A kto chciałby to czytać? Najwyraźniej nie uchodziliśmy w ich oczach za zbyt poważnych.
Sami nie mieliśmy twardych dowodów na to, że tysiące ludzi czekają na takiego bloga. Mimo tego postanowiliśmy spróbować.
Trzy lata później politowanie zamieniło się w podziw. „Celebryci” – mówią o nas, i zastanawiają się, jak to zrobiliśmy, że blog miesięcznie czyta kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ma kilka tysięcy fanów na Facebook’u, my występujemy w radio i telewizji, a do współpracy przy promowaniu Polski w Klubie Polskiego Podróżnika zaprosiliśmy regionalne organizacje turystyczne i urzędy marszałkowskie z 16/16 województw naszego kraju.
Prawdę mówiąc sami nie wiemy jak to się stało. Regularne robienie czegokolwiek, w tym pisanie tekstów na bloga, jest do mnie niemożliwie wręcz niepodobne. Nie wiem jak udaje mi się to robić trzeci rok z rzędu. Z kolei Maciej nigdy nie przypuszczał, że jego prawdziwym powołaniem jest bycie blogerem – nie inżynierem. Odkąd zaczęliśmy naszą przygodę z Ruszaj w Drogę!, życie nieustannie nas zaskakuje. A my stoimy, przyglądamy się temu wszystkiemu i zastanawiamy, czy to na pewno nasza robota.
Nasza. Widzimy, że jesteśmy potrzebni i że potrzebne jest mówienie i pisanie o Polsce. Mówienie i pisanie dobrze. To dzięki Wam i z Wami chcemy odkrywać nasze gniazdo i zarażać pasją do poszukiwań ulubionych zakątków. Gdyby nie Wy, nie byłoby Ruszaj w Drogę! Ale jest. A to dopiero początek tej pięknej historii.
Maciej Marczewski
Niektórym dziewczynkom nauczyciele mówią, że fizyka czy informatyka nie jest dla nich, bo to zajęcie dla chłopaków. Maćkowi pani od polskiego powiedziała, że pod względem pisania, nic z niego nie będzie. Przyjął to do wiadomości i został inżynierem. Potem znalazł dobrą pracę i żonę. Ale po paru latach w firmie informatycznej zwrócił wreszcie uwagę na swoje prawdziwe powołanie i został blogerem.
Ku zgrozie nauczycielki od polskiego.
Maciej jest sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem i biada temu, kto chciałby to zmienić. Jako zodiakalny Lew przejawia naturalne skłonności do bycia stanowczym i opiekuńczym przywódcą stada. Ale tylko dzięki temu osiąga w życiu to, czego pragnie.
Kiedy postanowił sobie, że się ze mną ożeni, nie przejmował się moim nagannym zachowaniem. Kiedy podjął decyzję, że założy bloga, nie czekał na niczyje pozwolenie. Kiedy powiedział mi kiedyś, że chce, żeby więcej ludzi zwiedzało Polskę, nawet nie spytałam, jak zamierza to zrobić.
Maciej się nie zastanawia – Maciej to robi. Jego niezachwiane dążenie do celu pozwala mi i wszystkim, którzy go znają, wierzyć w dobrą przyszłość. Maciej ma piękne plany i marzenia. I nie chodzi tylko o skosztowanie każdej bezy w Polsce. Chętnie dzieli się inspiracjami i wiedzą. Dużo pracuje i mało odpoczywa. Kocha mocno. Jest tą lepszą połówką Ruszaj w Drogę!, która ciągnie wszystko, gdy tej drugiej brakuje sił. Ten blog istnieje dzięki niemu.
Kasia Marczewska
Kiedy miała 18 lat i nadszedł czas życiowych decyzji, mama zadała retoryczne pytanie „Gdzie my cię dziecko damy na studia”? Jako że czasy były niepewne i liczył się dobry zawód, została prawnikiem, chociaż chciała być dziennikarzem.Pomimo że całe życie coś pisała, począwszy od wypracowań w szkole, po pamiętniki, przesądziło to, że była „pyskata i wygadana”.
Po dziewięciu latach skończyła studia prawnicze i aplikację. Zdała egzamin i miała fach w ręku. „Ok. To teraz już mogę zacząć pisać” – pomyślała. Ponieważ nie wiedziała jak zacząć, poszła do „normalnej pracy”, gdzie poznała Maćka.
Maciej, najpierw zdobył jej serce, a potem zagospodarował jej naturalny talent do składania słów w jedną całość i potrzebę dzielenia się emocjami. Wspólnie postanowili założyć i prowadzić bloga. Tak powstało „Ruszaj w drogę!”, blog, który dla Kasi był spełnieniem jej dwóch największych marzeń – podróżowania i pisania. I wcale nie przeszkadzało jej, że chodzi o podróżowanie wyłącznie po Polsce.
Kasia nadal chodzi do „normalnej pracy”, która daje jej mnóstwo satysfakcji. Ale nie mniej satysfakcji daje jej wieczorne siadanie przed komputerem i przenoszenie na tekst przeżyć, odkryć i emocji, które towarzyszą ich wspólnemu odkrywaniu Polski. W ten sposób Kasia ćwiczy cierpliwość i konsekwencję, którymi natura zapomniała ją obdarzyć. W zamian za nie Kasia dostała optymizm, radość i niezależność.
Jej miłość to czytanie, pisanie, kawa i Maciej. Oczywiście w odwrotnej kolejności. Ponieważ przy Maćku nie sposób się nudzić, Kasia nie może się doczekać każdego nowego dnia. Wie, że będzie niesamowity!
Chcesz nas poznać?
Przeczytaj więcej o nas:






