Obserwując tę nieustanną pogoń za króliczkiem w dużych miastach, tę pogoń za chęcią wzbogacenia się, posiadania jak najwięcej dóbr, gdy zawitam w takie miejsce, zastanawiam się dlaczego te życie musi tak szybko płynąć. Któż to wymyślił, że musimy wszędzie tak gonić…
Cóż, ale żeby nie zrobiło się od samego początku aż tak melancholijnie, przejdźmy do konkretów.

Wracając z Zamku Kamieniec, na dość niepozornej, krętej drodze natknęliśmy się na taki oto znak zachęcający do odwiedzin:
Wyczuwając ciekawostkę, po krótkim zastanowieniu, skierowałem się za znakami do Alpakarni. Miejsce to zaintrygowało mnie głównie ze względu na to, że nie miałem jeszcze przyjemności zobaczenia alpaki na żywo. Pomijam też to, że w pierwszym momencie pomyślałem, że alpaka to inaczej lama – ale może nie powinienem się do tego publicznie przyznawać ? :) Jak się okazuje, różnic jest bardzo wiele.
Zajechaliśmy więc wąską drogą na podwórko gospodarstwa. Kilka domostw, pomieszczenia gospodarcze, a alpak na pierwszy rzut oka ani śladu. Obszedłem domy gospodarstwa dookoła, dzwoniłem do drzwi, ale nikt nie wyszedł. Dopiero po kilku minutach zauważyła mnie miła starsza Pani, która zawołała szefową hodowli – panią Barbarę. Po krótkiej rozmowie i upewnieniu się, że na pewno dojechaliśmy we właściwe miejsce przeszliśmy do hodowli.
Przesympatyczna Pani Basia, zaprowadziła nas do niepozornej zagrody tuż przy gospodarstwie i skierowała nas do nowo wybudowanego domku, w którym to już zobaczyliśmy alpaki, schowane przed deszczem.
Po krótkiej rozmowie, weszliśmy do środka.
Jak się okazało, alpaki są dużo łagodniejsze i przyjaźniejsze od często zawziętych, bojowniczych i złośliwych lam. Mają bardzo miękkie futro, które jest bardzo cenione i jest głównym powodem hodowania alpak.
Alpaki są bardzo przyjaznymi, łagodnymi i przywiązującymi się do opiekuna zwierzętami. Co do zasady – alpaki nie plują na człowieka. O ile odziedziczyły tę cechę po wspólnych przodkach z lamą, tak wykorzystują ją tylko w przypadku bardzo mocnego zdenerwowania, lub przeciw innym członkom stada.

Alpaki są zwierzętami stadnymi i mimo przywiązania do człowieka, zawsze powinny być hodowane w stadach. Mimo że uwielbiają przebywać z człowiekiem, to nie zastąpi jej on nigdy towarzystwa innej alpaki.
Dowiedzieliśmy się także, że alpaki wykorzystywane są w medycynie podczas alpakoterapii, kiedy to ich łagodne usposobienie działa kojąco na ciężko chore osoby. Jestem w stanie sobie to wyobrazić. Sam widok ich pyska działa na mnie relaksująco, a co dopiero przebywanie z nimi ;)

* Powyższe zdjęcie ze strony Internetowej hodowli
Podczas wizyty w zagrodzie, na własne oczy przekonaliśmy się jak przyjazne potrafią być alpaki.
Obecnie stado Pani Barbary składa się z 4 alpak (3 samice i 1 samiec). Każda z nich ma swój unikatowy charakter. Najbardziej oswojona była Bystra – na zdjęciach widoczna z czerwoną kokardką na szyi. Bez żadnych problemów dawała się głaskać, z zaciekawieniem podchodziła do Kasi. Sprzedała nawet Kasi soczystego buziaka na pół twarzy ;)
Pozostałe samiczki: Barbie i Stokrotka trzymały się raczej z daleka – były akurat w zaawansowanej ciąży. A samiec Valentino dumnie prezentował się w swojej części zagrody.
Wełna alpak jest niesamowita, niemalże nie do opisania. Jedyne do czego można ją przyrównać to do najbardziej pluszowego, najdroższego w sklepie dziecięcego misia.
Poza alpakami, zobaczyliśmy także u Pani Basi dwa przepiękne oswojone daniele, które po podejściu do ogrodzenia dosłownie jadły nam z ręki.
Wróćmy jednak do samej idei hodowli alpak i do początku tego wpisu. Odwiedzona przez nas hodowla wywarła na nas duże wrażenie nie tylko ze względu na niesamowity urok zwierząt i przesympatyczną właścicielkę, ale przede wszystkim na sposób życia.
Mieszkając w dużym mieście ciągle gdzieś gonimy, jesteśmy niemal w nieustannym biegu. A to w pracy, w drodze do domu, jak i potem we własnych mieszkaniach. Młodzi ludzie ery Internetu (do których jeszcze chyba się zaliczam) nie potrafią skutecznie odpoczywać. Bombardowani milionami bodźców ciągle gonią nowożytnego króliczka.
Ciągle dążą do samodoskonalenia, do wzrostu swojego stanu posiadania. Dlaczego nie mieliby się zatrzymać ? Nie znaleźć sobie własnego miejsca poza dużym miastem i poświęcić się hodowli uroczych zwierzaków ? ;)
Po wizytach w takich miejscach jak przydomowa hodowla alpak jak na dłoni daje się zauważyć kontrast naszego wielkomiejskiego życia i spokojnego, nieszablonowego życia na prowincji. Są takie dni, w których bez zastanowienia zamieniłbym się rolami.
Gratuluję ciekawego wyboru twórcom hodowli. Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w rozwoju stada. Kto wie, może jeszcze kiedyś odwiedzimy Wasza hodowlę będąc w pobliżu ?
Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę internetową Hodowla alpak i danieli Alpax Państwa Okólskich w okolicach Podzamcza Korczyny.

Polecamy też wizytę w hodowli, w której to po bardzo symbolicznej opłacie, poza zapoznaniem się ze zwierzakami można także zamówić kołdry i poduszki z wełny alpak.
PS. Wpis ten dedykuję mojemu koledze z pracy - Arkowi. ;)







test
OdpowiedzUsuń